zdjęcie: http://www.curioseety.com/en/our-guides/carmen-picciani/trento-urbs-picta-painted-city
Przede mną 20 dni do wyjazdu. (wydaje się dużo) Wybieram się na Erasmusa, a duży stres, poddenerwowanie i podekscytowanie mnie nie opuszczają już od ponad tygodnia.
W tym tygodniu czeka mnie pakowanie. Chyba najgorsza dla mnie czynność. Po pierwsze - niczego ważnego nie zapomnieć. Bliscy mówią, że to nie koniec świata, że wszystko co trzeba - doślą lub kupię to na miejscu, ale dla mnie każda zapomniana rzecz oznacza kolejny stres. Nic na to nie poradzę. Muszę zrobić porządną listę rzeczy do zabrania i drugą do zrobienia przed wyjazdem i się tego trzymać, a wszystko powinno pójść zgodnie z planem.
Stresowałabym się zapewne mniej gdyby nie to, że 20 dni tak na prawdę nie oznacza 20 dni do wyjazdu, a - 5 dni (do mojego wakacyjnego wyjazdu) + 2 dni po powrocie z niego, na jakieś ostateczne przygotowanie i pożegnanie się z bliskimi. Tak więc, na spakowanie mam dokładnie 5 dni! I właśnie może dlatego odczuwam ciągłą adrenalinę, brak stabilizacji, spokoju i jakiegokolwiek wyciszenia. (Jedyny plus, to taki, że dobrze mi się chudnie w takim stanie, reszta to zdecydowane minusy, bo z każdą minutą "dygotam" coraz bardziej w środku i już przestałam nad tym panować..) Jutro w pociągu będę miała dwie godziny na skomponowanie porządnych list. Może kiedyś się komuś przydadzą więc na pewno w "wolnej" nocnej chwili je tu opublikuje, bo bezsenność ze stresu też już mnie dopada..
Postanowiłam założyć tego bloga, jako taki otwarty pamiętnik dla znajomych, dla przyszłych i z lenistwa, żeby się nie powtarzać w odpisywaniu na wiadomości od znajomych.
Także zainteresowanych zapraszam do śledzenia mojej przygody.
enjoy!